Jak to działa
4.3 6 2329 0
30.04.2018

RETRO: Super Castlevania IV

Pierwsza Castlevania, jak w zawsze w przypadku wielkich marek, otrzymała wiele portów na różne konsole. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że wersje gry diametralnie się między sobą różniły. Nie wiadomo wręcz jak traktować takie gry. To remake? Remaster? Reboot? Super Castlevania IV, pomimo czwórki w tytule jest właśnie takim... portem? remake'iem?...nieważne.

Ważne jest jednak to, że z ponad 30 części to Super Castlevania IV jest jedną z lepszych i zdecydowanie ma najlepsze sterowanie.

Fabularnie nic się nie zmieniło względem pierwszej części. Sterujemy tym samym Simon'em Belmont'em, uzbrojonym w ten sam bicz, Vampire Killer.
Jednak cała reszta gry to zupełnie inna bajka (a raczej horror).
Zacznę od sterowania, które jest REWELACYJNE. Belmont może atakować biczem w 8 różnych kierunkach, nawet podczas skoku, podczas którego możemy normalnie się poruszać i szybko reagować na niebezpieczeństwa. Bardzo przydatnym elementem jest też fizyka bicza. Jeśli przytrzymamy przycisk odpowiedzialny za atak, to będziemy nim mogli obracać, wymachiwać i wykonywać dowolne ruchy. Możemy nim ruszać nawet podczas skoku, co daje spore pole do popisu.
Gruntowne zmiany też przeszły lokacje w grze. Podczas, gdy Castlevania I działa się w całości w zamku, to sama forteca Draculi stanowi niewielką część IV. Pojawiło się sporo terenów otwartych i różnych ciekawych lokacji: Bagna, lasy, ruiny i wiele więcej. W samym zamku pojawiły się dodatkowe komnaty, podziemia itd.

Wizualnie jest bardzo dobrze, ale jednak wolę Castlevania: Bloodlines, która miała mniej detali, będąc przy tym czytelniejsza.
Dziwną rzeczą są spadki wydajności. Podczas wymachiwania biczem w stronę kilku przeciwników gra lubi przyciąć, a też niektóre momenty obniżają wydajność. Nie przeszkadza to aż tak, ale momentami denerwuje.
"He's only just begun to fright!"

Odstąpiono całkowicie od nieliniowości i tak jak w pierwowzorze mamy do wyboru tylko jedną drogę.
Gra czasem pokazuje nam ciekawe efekty np. komnatę, która cały czas się obraca czy przeciwników, którzy przed śmiercią nas na chwilę oślepiają.

Zabawy fizyką nie kończą się też na ruchach bicza. Możemy zaczepiać biczem specjalne metalowe punkty, które umożliwiają pokonywanie sporych przepaści.
Gra tworzy do tej mechaniki ukryty samouczek, podobnie jak w Super Mario Bros.: Przed pierwszym zaczepieniem nie ma niczego, potem mamy przepaść, którą równie dobrze możemy pokonać skacząc, a trzecie, obowiązkowe zaczepienie, dzięki uprzednim zapoznaniu się z mechaniką, pokonujemy bez problemu.

Bestiariusz znacznie się zwiększył. Oprócz potworów znanych z NES'owej trylogii napotkamy też sporo nowych przeciwników np. latające głowy koni czy szkielety z biczami.

Muzyka jest bardziej powolna i minimalistyczna niż w poprzednich częściach. Niektóre utwory wręcz przeszły do legendy, jednak w większości gra stawia na bardziej klimatyczne i mroczne ścieżki. Cieszy też to, że pod koniec gry użyto wiele utworów z poprzednich części, co daje nam uczucie ewolucji serii.

Bossowie bardzo dobrze wyglądają, są ciekawie zaprojektowani, jednak ich poziom trudności znacznie spadł. Wystarczy mieć krzyż na wysokim poziomie i nie będą stanowić dla nas większego wyzwania. Jednak nie uważam tego za wadę, bo gra i tak jest wystarczająco trudna. Nie jest to poziom trylogii na NES, ale zdecydowanie bardziej uczciwy.
Skala

Wszystko w tej części zostało powiększone, dosłownie. Przeciwnicy są duzi, a bicz długi. Jest to ciekawy zabieg, jednak przyzwyczajenie się do niego zajmuje trochę czasu i nie jest zrobiony tak dobrze, jak w następnych częściach.
Momentami denerwował mnie limit czasowy. W tamtych czasach ogromna popularność gier automatowych przemijała, jednak limit czasu został zachowany, co kilka razy negatywnie mnie zaskakiwało.

Twórcy czasem zaskakują swoją kreatywnością w projekcie poziomów np. jeden z nich cały czas się obraca i musimy odpowiednio manewrować, aby nie dać się zabić. Wizualnie też cieszą (ogromny skarbiec w zamku Draculi na drugim screenie).

SUPER Castlevania

Mimo, że tytuł "Super" jest dodany z powodu konsoli, na której IV została wydana, to jest to bezspornie tytuł adekwatny gry.
Smuci to, że wiele świetnych elementów umieszczonych w tej części już nigdy więcej nie została wykorzystana (genialne sterowanie). Po IV stworzono jeszcze kilka bardzo dobrych części, ale popełniających te same błędy.

Prawdziwa i stała rewolucja jednak miała dopiero nadejść wraz z Symphony of The Night.
4.3 (głosów: 6)
Art napisany przez LiquidSnake

Zaloguj się, aby zobaczyć komentarze

Gorące artykuły
Miejsce Nazwa gry i tytuł artykułu Kategoria Autor Rodzaj
1

RETRO: Shin Megami Tensei I

Recenzja LiquidSnake
2

Forge of Empires Zaopatrzenie. Do czego służy i jak je zdobyć.

Poradnik Banankowiec2453
3

World of Tanks Rheinmetall Panzerwagen - najgorszy light X tieru?

Recenzja ChUcKxPoMpA
4

MovieStarPlanet MSP MSP - Jak topka wbija levele?

Poradnik bananamother
5

CSGO Prime (B2P) Klasyk gatunku FPS czyli CS:GO

Recenzja Kapcio
6

World of Warships Recenzja Konigsberga czyli niemieckiego krążownika V poziomu

Recenzja Seweryn_16
7

Jak szybko zdobyć poziom na Steam?

Poradnik JestemKacper
8

Dead by Daylight - Świetna gra

Recenzja Kubsoon243
9

Drakensang Online Drakensang Online, gra w którą nigdy wcześniej nie grałem

Recenzja Osa1020
10

Margonem Jak skutecznie zarabiać w Margonem? Kamcio98

Poradnik Kamcio98
Chat